Kilka przykladow chinglish, ktore znalazlam w wiejskiej szkole, gdzie pojechalismy na zaproszenie lokalnego wydzialu nauczania.                                    


 

 



Dzieciaki tloczyly sie przy oknie i przepychaly, zeby tylko zobaczyc na
zywo "bialych ludzi". Wiele z nich nie posluguje sie zbyt dobrze
mandarynskim, pochodza z mniejszosci i mowia w dialekcie. W jednej
klasie jest ok 70 uczniow - prowadzenie zajec to prawdziwa meka,
jedynym sposobem na utrzymanie ich w ryzach jest surowa dyscyplina.





n.fotolog.pl 15.10.2006, 16:26

Zapomniałam się podpisać xP

15.10.2006, 16:25

70 uczniów? o.O Straszne, brrr...

Swoją droigą, zazdroszczę podróży do Chin. Ja bym chciała pojechac do Japoni ale: a) nie stać mnie b) mój japoński jest kiepski.

Heh... Pozdrawiam z "Polska"! xP